Str. głównaKrajeOpinieOsobowościIslamPolecamyO nasKontakt
Francja
Rys historyczny
Marabutyzm
Majotta
Szwajcaria



      Ze względu na obowiązujący od 1872 roku zakaz uwzględniania w sondażach i spisach ludności informacji o pochodzeniu i wyznaniu nie dysponujemy danymi na temat zarobków i domowego budżetu przeciętnego francuskiego muzułmanina. Nie ulega jednak wątpliwości, że ta około czteromilionowa grupa, w większości młodych ludzi jest coraz lepiej wykształcona, zajmuje coraz więcej miejsca na francuskim rynku pracy i coraz lepiej zarabia. Z pewnością istnieje i nieustannie powiększa się grupa „beurżuazji”. Termin ten pojawił się niedawno w powszechnym użyciu. Jest to połączenie wyrazu „beur”, jakim określa się od początku lat osiemdziesiątych Francuzów, których rodzice czy dziadkowie przybyli z Maghrebu do Francji i drugiego członu wyrazu „burżuazja”.

Rzeczywiście, coraz więcej przedstawicieli maghrebskiej grupy etnicznej otwiera własne firmy, a inni podnosząc kwalifikacje pną się po szczeblach kariery we wszystkich sektorach działalności gospodarczej. Mimo braku danych statystycznych wzrost siły nabywczej tej grupy nie umknął uwadze handlowców.

Rynek wielokulturowy stawiał pierwsze kroki już w latach siedemdziesiątych. Początkowo powstawały sklepy z typowo maghrebskimi produktami spożywczymi czy kosmetycznymi oraz takie w których znacznie obniżano ceny produktów codziennego użytku. Rozwinęły się też transport, usługi telekomunikacyjne z obniżonymi stawkami na połączenia do krajów pochodzenia francuskich muzułmanów i transfer pieniędzy. Jak podaje Le Courrier de l’Atlas Maghrebczycy żyjący we Francji kupują dwa razy więcej mięsa niż pozostali Francuzi. Wartość tamtejszego rynku produktów halal szacuje się na 8 miliardów euro.

W Paryżu i innych francuskich miastach niemal w każdej dzielnicy znajdują się muzułmańskie sklepy mięsne i cukiernie oraz sklepy zwane „bazarami” gdzie kupić można wszystko od henny czy wody różanej po zegary które budzą użytkownika wezwaniem na modlitwę (azanem). Pojawiają się muzułmańscy projektanci i firmy szyjące modną i atrakcyjną odzież dla kobiet pragnących ubierać się w zgodzie z wymogami religii. Pojawiły się firmy produkujące takie napoje Mekka Cola czy Mulim Up.

Kolejnym elementem rynku adresowanym do nowej grupy konsumentów są kosmetyki. Powstała na przedmieściach Paryża firma kosmetyczna La Stulane de Saba  oferuje klientkom czarne mydło z dodatkiem eukaliptusa czy glinkę ghassoul z wodą różaną, a także całą gamę zabiegów upiększających począwszy od depilacji nitką, po całodniową pielęgnację i upiększanie dla panny młodej. Stoisko firmy znajduje się między innymi w Galerii Lafayette.   

Światowe koncerny dołączyły do walki o nową klientelę i poszerzają ofertę produktów etniczno-religijnych l’Oreal oferuje linie kosmetyków etnicznych, Maggi proponuje muzułmańskim klientom we Francji mrożonki i gotowe dania halal, a Bouygues Telecom ma w ofercie specjalne taryfy „Maghreb”. Również banki muszą sprostać konkurencji w walce o imigrancką klientelę. Femip (Facilité euro-méditerranéenne d’investissement et de partenariat) szacuje, że transfer funduszy tej grupy w 2007 roku wyniósł 6.8 miliarda euro, a szef działu odpowiedzialnego za rozwój rynku migrantów w Société Générale Eric Bachelier uważa, że oficjalne dane to połowa rzeczywistej sumy.

 Banki, oprócz transferu pieniędzy oferują beneficjentom w krajach Afryki Północnej różne formy oszczędzania i inwestycji, udzielają kredytów w Maroku, Algierii czy Tunezji osobom mieszkającym i pracującym we Francji i, co ciekawe proponują konta oszczędnościowe, na których gromadzi się pieniądze na transport zwłok i pochówek w kraju pochodzenia, dodatkowo bank załatwia wszelkie formalności związane z tą praktyką.

We Francji powstają nawet firmy specjalizujące się w marketingu wielokulturowym, polegającym na poznawaniu potrzeb określonych grup z jednej strony i znajomości nowych kanałów przekazywania informacji w tej grupie – wciąż pojawiających się stron internetowych, palarni fajek wodnych czy pism adresowanych do określonej grupy.  


 
Top